Witam młodszych kolegów i koleżanki
Ja właśnie kończę pisać maja prace magisterska tutaj w UK wiec mogę się podzielić kilkoma rzeczami.
Jeżeli chodzi o moje doświadczenia to ukończyłem uniwerek w Polsce (UMCS) i Anglii (SALFORD) wiec mam porównanie naszego i ich systemu edukacji wyższej. Na obydwu udało mi się zrobić magistra (w Polsce z Socjologii w Anglii z TEFL) wiec mam miarodajne porównanie którego wam zapewne brak.
POZIOM NAUCZANIA
Spotkałem się z wieloma opiniami na ten temat. Jeszcze niedawno spotkałem pannę z SGH która przyjechała tutaj na stypendium i mówiła ze poziom jest niziutki z drugiej stronny inni nie nadążali. Prawda jednak jest taka ze tutaj na co innego kładzie się nacisk i nie można przykładać Polskiej miary do angielskiego systemu. Jedno jest pewne jeżeli chcesz się uczyć i chcesz cos osiągnąć to Angielskie uniwerki bez względu na to czy są to te A czy B dają ci o niebo większe możliwości niż najlepsza uczelnia w Polsce i to jest kwestia bezdyskusyjna. Moja rada jest taka, jeżeli chcesz być dobrym fachowcem i jesteś ambitny to lec do Anglii jeżeli masz szanse. Jak naprawdę się zaangażujesz w naukę (tutaj nie trzeba być geniuszem ani posiadać znajomości, trzeba tylko chcieć) uczelnia da ci możliwość robienia doktoratu i jeszcze będzie ci za wszystko płacić. Jeżeli nie jesteś ambitny to więcej niż w Polsce raczej nie osiągniesz ale i tak będziesz bogatszy w doświadczenia których w Polsce nie zdobędziesz (gwarantuje).

NAUKA
Nie polecam studiów w Anglii naszym Polskim kujonom. Niestety nie maja tam czego szukać i bardzo się będą stresować że nic im nie wychodzi. Najbardziej potrzebna tam umiejętność to tzw, CRITICAL THINKING. Esej tam znaczy co innego niż esej tutaj. Zanim coś napiszesz to musisz nieźle się oczytać żeby dostać jakieś przyzwoite procenty. Jeżeli piszesz w UK esej to nie jest to przedstawienie jakiegoś stanu rzeczy ale raczej znalezienie w tym stanie luk i niedociągnięć. Umiejętność krytycznego myślenia i samodzielność działania, autonomia ucznia jest, że tak powiem krytyczna. Bez tego zostań w kraju. Twój wykładowca nie oceni cię dobrze jeżeli będziesz się z nim zgadzał i siedział cicho na zajęciach a w swojej pracy ujmiesz to co powiedział na wykładzie. Tam liczy się krytyczne podejście do tematu i umiejętność umotywowania tego odnosząc się do literatury. W Polsce … hm jest jak jest. Generalnie im mniej się wychylasz tym lepiej dla ciebie.
JEZYK
Jezeli spelniacie ich warunki to znaczy ze powinniscie sobie poradzic. Jezeli rozumiecie film (British English) to nie bedziecie miec problemu ze zrozumieniem wykladowcow. Oni wiedza ze jestescie obcokrajowcami i maja glupi nawyk mowienia wolniej i wyrazniej do studentow. Mozecie byc pewni ze trudniej bedzie wam zrozumiec pania w sklepie albo barmana w pubie. Bardziej martwilbym sie o wasze pisanie bo to jest prawdziwe wyzwanie a academic writing jest bardzo bardzo wazne i radze poswiecic temu duzo czasu przed wyjazdem i cwiczyc cwiczyc cwiczyc a bedzie wam o wiele latwiej i oszczedzi wam to rozczarowan ("tak ladnie napisalem a niezaliczylem").
PRACA I NAUKA
Nie polecam pracowania więcej niż 2 dni w tygodniu jeżeli studiujesz full time. Może się wydawać ze wykładów jest mało ale uwierzcie mi to tak się tylko może wydawać. Mi też się tak wydawało. Podszedłem to tematu nauki w czysto Polski sposób czyli czekałem na sesje J Niestety zemściło się to na mnie baaaaardzo. Szybko się dowiedziałem ze wykłady to tylko mała cześć tego czasu który mam poświecić na naukę. Druga część to czas który musicie spędzić w bibliotece. Jeżeli radzicie sobie przyzwoicie z językiem to 40 h w tygodniu na naukę to minimum. Więc jeżeli macie te 15h wykładów w tygodniu to 25h spędzicie w bibliotece lub w domu na necie czytając artykuły, no chyba ze zadawala was 50% z eseju który macie napisać bo to jest w stanie osiągnąć każda przeciętnie zdolna osoba. O więcej nie macie co marzyć jeżeli będziecie tylko chodzić na wykłady i uczyć się na ostatnią chwile. Z góry ostrzegam ze do plagiatu i ściągania podchodzi się w UK bardzo surowo i z miejsca wylatujesz z uczelni tracąc cala kasę.
MIESZKANIE
Nie mieszkałem w akademiku bo zdecydowałem się na mieszkanie ze znajomymi którzy także studiowali w Manchesterze i których znalem od paru dobrych lat. Mieszkanie ze znajomymi wychodzi zdecydowanie taniej niż akademik. Nie polecam jednak szukania współlokatorów na sile bo może zakończyć się niemiłymi niespodziankami. Nie polecam również zbytniego oszczędzania na mieszkaniu bo będziecie tam musieli spędzić minimum pół roku zanim będziecie mogli się wyprowadzić bo na mniej nikt z wami nie podpisze umowy, pyzatym przeprowadzki to strasznie ciężki czas (szukanie mieszkania, szkoła, praca, stres a potem jeszcze same przenosiny i koszty związane z przewiezieniem rzeczy). Raczej nie będziecie go milo wspominać (wiem to z doświadczenia). Moja rada to:
- wybrać mieszkanie często przy uniwerkach działają specjalne biura do których zgłaszają się osoby prywatne z mieszkaniami pod wynajem. Można tam przejrzeć oferty i dowiedzieć czy twój przyszły Landlord ma dobra czy średnia reputacje.
- Można tez szukać po agencjach ale tam musicie się przygotować na dodatkowa opłatę tzw. Tenancy Fee która musicie wnieść i jest to niezwracalne (dodatkowy koszt)
- Każdy będzie chciał od was depozytu w wysokości miesięcznego czynszu.
- Sami musicie dbać o opłaty za wszystko. Oddzielnie placi się za prad, gaz, telefon, Internet, telewizor. Musicie najpierw wybrać dostawce (najlepiej w Internecie bo jest ich kilkoro od wszystkiego)
- Jeżeli macie telewizor lub komputer z karta telewizyjna (bez względu na to czy ja oglądacie czy nie) a nie płacicie abonamentu to grozi wam kara do 3000 funtów. Jeżeli nie macie TV musicie zadzwonić i poinformować bo będą was nękać pismami tak jak np. mnie.
- obejrzeć dzielnice uważnie.
- popytać znajomych (nawet wykładowców czy jest przyzwoita)
- unikać mieszkań przy ruchliwych ulicach(straszny hałas)
- jeżeli mieszkanie śmierdzi świeża farba to najprawdopodobniej jest w niej grzyb !!! Wilgoć i grzyb to twój wróg !!
- czy ciepła woda i kuchenka jest na gaz (prąd jest strasznie drogi)
- pamiętajcie o spisaniu liczników na prąd i gaz przy przeprowadzce.
Jak widzicie mieszkanie poza akademikiem wiąże się z pewnymi wyzwaniami o naturze logistycznej a przeprowadzki będą was zmuszać do powtarzania procedur rejestracji a z tym jest duży kłopot i możecie np. nie mieć Internetu przez miesiąc tak jak ja. Wiec jeżeli jesteście sami to nie bawcie się w szukanie mieszkania tylko bierzcie akademik a tam jest całkiem milo. Internet zwykle wliczony jest w cenę lub płaci się jakieś 100 funtów za rok. Ściąganie plików niestety nie wchodzi w grę bo od razu was zablokują. Pozatym ci co mieskaja na kampusie maja blisko do szkoly i dostaja gratisy typu darmowy basen i silowania za co ja musialem placic. Oczywiście zdarzają się akademiki o słabym standardzie a moi znajomi strasznie narzekali na wspólne łazienki które z tego co widziałem są i tak lepsze od tych w polskich akademikach a co ważne czyste. Zwykle wygląda to tak ze Akademik to takie oddzielne mieszkania w których jest kilka pokoi (ja widziałem max 6 pokoi w jednym mieszkaniu), wspólna łazienka zwykle dwa prysznice i dwa kibelki i kuchnia z lodówkami, TV, kuchenkami i mikrofala ze stołem z krzesłami rzecz jasna. Raz w tygodniu przychodzi pani i sprząta wam wszystkie powierzchnie płaskie o resztę musicie zadbać sami. Oczywiście mogą pojawić się konflikty ze współlokatorami będą to pewnie ludzie z innych krajów wiec trzeba być wyrozumiałym ale bez przesady. Jak cos wam się nie podoba to mówcie bez ogródek ale grzecznie. Jak ktoś was ignoruje możecie interweniować u zarządcy akademika. Jeżeli wy będziecie hałasować oni na pewno to zrobią. Bardzo milo wspominam Chinczykow, wiec jeżeli będziecie z nimi mieszkać możecie się spodziewać zaproszeń na wspólne posiłki. Będą jedli dziwne rzeczy : ) warto spróbować.
IMPREZOWANIE
Na to trzeba mieć spore fundusze J No chyba ze pije się Cider w akademiku z kolegami. Imprez jest masa, bary otwarte tylko do 3am wiec na cało nocne szaleństwa nie liczcie. Piwo mają słabe. Maja tam lager (typowy browar zwykle 3 procent alkoholu) i biter (nidobre brytyjskie ciemne i słabe piwo) Przyzwoita wódka kosztuje od 10 funtów za 0,7. Najtańszy alkohol to Cider taki jabłkowy ala szampan często w plastikowych butelkach. Nie polecam go bo boli po nim głowa straaaaaasznie i jest obrzydliwy. Policja jest ostra ale grzeczna. Jeżeli chodzi o przestępczość to mam wrażenie ze Anglia i Polska nie wiele się różnią i tu i tam są dresy tyle ze w Anglii mniej barczyste i bardziej naćpane. Nie polecam chodzenia samemu po nieznanych okolicach, zostawania otwartego okna na noc w lecie (szczególnie na niższych piętrach) bo laptop może zniknąć bardzo szybko.
LEKARZ
Jeżeli jesteście studentami macie go za darmo i nie musicie się dodatkowo ubezpieczać. Musicie zarejestrowac sie w szkolnej przychodni podczas rejestracji kazdemu z was przysla dokument z danymi waszego lekarza. Przed rozpoczeciem kursu wypelnicie ankiete o waszym zdrowiu, potem was zaszczepia bez ostrzezenia co mnie zdziwilo. Jak chcecie sie umowic na wizyte to dzwonicie a oni was ustawiaja z waszym lekarzem. Ceny leków podobne jak w Polsce (antykoncepcja kobieca darmowa - sprawdzone). Dentystę publicznego radzę unikać. Wyleczcie sobie to co macie w kraju bo tam ciężko o dobrą i szybką pomoc a cena przyprawi was o ból głowy. Przestrzegam wszystkich przed depresją która spotkała kilkoro moich znajomych. Jeżeli macie problem i dołek emocjonalny który trwa dłużej niż zwykle radzę udać się do lekarza a on skieruje was na Counseling albo przepisze jakieś leki. To jest naprawdę poważna sprawa bo tamtejsza pogoda, rozstanie z domem etc etc może wam poważnie utrudnić życie. Osobiście uważam ze w Anglii każdy powinien jechać na prozaku J. Taka pogoda jak tam potrafi zdołować.
ZAKUPY
Najtańsze markety to TESCO i ASDA, osobiście wole TESCO. Jest dużo promocji ale najczęściej cena mówi o jakości produktu. Jeżeli decydujecie się na najtańszy to kupicie jakieś odpady. Jeżeli chcecie żyć oszczędnie to celujcie w niższe średnie ceny i róbcie duże zakupy raz na tydzień w dużym markecie. Małe lokalne sklepy zwykle zdzierają kasę. Produkty dzielą się na rożne rodzaje. Są jajka od kur które biegają sobie wolno za np. 3 funty i takich które siedzą uwięzione na fermie za 1.5 funta. Tak samo jest z mięsem, serem etc etc. Musicie zdecydować sami czy dobre samopoczucie krowy warte jest zapłacenia więcej za mleko. Gotowanie generalnie wychodzi najtaniej, na pizzach i takich tam długo nie pociągniecie. Owoce są super drogie i to bez względu na porę roku.
PIENIADZE
Jeżeli nauczycie się już robić zakupy i w brytyjskich marketach to jesteście w stanie się utrzymać już za 10 funtów dziennie J (samo jedzenie). Super oszczędni których znam ciagneli nawet za polowe tego no ale to już wymaga prawdziwych poświęceń. Imprezowanie na mieście … hmm tutaj to trudno powiedzieć… bez 60 dych w kieszeni raczej bez sensu wychodzić z domu. Górna granica jest dowolna.
Moje przykladowe Night out:
Wjazd do klubu 10 i 12 na drinki (sztuka min 3 funty)
Chcesz zmienic klub nastepne 10 i nastepne 12 na drinki
Take Away po wysciu 5
Taksa do 10 funtow w zaleznosci gdzie zawedrujesz
Wychodzi ok 60 funtow bez szalenstw
To jest chyba takie minimum które trzeba wiedziec.
Pozdrawiam wszystkich odważnych.
Popularność : 3%


























