A oto wrażenia naszych studentów.
"Uczelnia jest przyjazna studentom. Załatwiając jakąkolwiek sprawę czy to z wykładowcami czy administracyjną czuję, że Ci ludzie są tu po to, żeby mi rzeczywiście pomoc. Uniwersytet jest dobrze wyposażony. Są tu setki komputerów do dyspozycji studentów praktycznie aż do nocy.
Szczerze mówiąc rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. Spodziewałam się kolejnych 2 lat nauki narzuconych rzeczy, które właściwie nie są mi do końca potrzebne. Tutaj przedmioty (połowę) można wybierać i nawet tak mało pociągający kierunek jak filologia może stać się pasjonujący. Moim zdaniem dużym plusem, chociaż pewnie nie każdy się ze mną zgodzi, jest bardzo mała ilość zajęć. W Polsce musiałam siedzieć na zajęciach od rana do wieczora przez cały tydzień. Tutaj mam zajęcia tylko 2 dni w tygodniu. Nie oznacza to jednak, ze nic się tu nie ‘robi’. Ja dzięki temu na naukę mam więcej czasu i chyba po raz pierwszy w życiu sprawia mi ona przyjemność. Nie czuje ciągłego obciążenia materiałem. Oprócz zajęć obowiązkowych są tez tzw. kółka, czyli zajęcia dodatkowe. Naprawdę opłaca się na nie chodzić. Przede wszystkim można się wiele dowiedzieć, a poza tym poznać ludzi-pasjonatów z danej dziedziny. Uczelnia oferuje tez wiele innych atrakcji - darmowe imprezy dla studentów (przeważnie przebierane), jest bezpłatne kino i różne stowarzyszenia, także jest w czym wybierać i ciekawie zorganizować sobie czas.
Dlaczego zdecydowałam się podjąć studia w Luton? Ponieważ studiuję filologię angielską i dla mnie była to świetna okazja na kontakt z tzw. żywym językiem. Nie zawiodłam się, właściwie nie mówię tu po polsku, chyba, że dzwonię do domu. Moja rada to dobrać współlokatorów nie mówiących po polsku. Ja mieszkam z 2 Angielkami i 2 Polkami i w naszym domu właściwie nie mówi się po polsku. To jest bardzo ważne, jeśli chce się zrobić postępy w języku, bo nic nie zastąpi użycia języka w codziennych sytuacjach - nawet zajęcia prowadzone po angielsku.
Moją główna obawą przed przyjazdem tu było to, że się nie utrzymam… Prace znalazłam juz w pierwszym tygodniu. Pracuję na pół etatu i w pełni starczają mi te pieniądze właściwie na wszystko. Odradzałabym pracę na cały etat, ponieważ odbywa się to zawsze kosztem studiów. Bałam również tęsknoty za rodziną. Jestem tu juz 4ty miesiąc i nie tęsknię wcale. Nawet przebywając na Święta w domu, nie mogłam juz się doczekać powrotu do Luton, bo teraz tutaj jest moje prawdziwe życie. "
Paulina, BA (HONS) English Language Studies, University of Bedfordshire
———————————————————————————
"Uniwersytet jest bardzo nowoczesny, nie tylko zewnętrznie (wspaniały kompleks budynków, stałe ulepszanie istniejących i tworzenie nowych), ale także wewnętrznie (sposób nauczania). Nie ma sztucznych barier między studentami a wykładowcami, ci ostatni zawsze mają czas dla tych pierwszych; są wyrozumiali, ale i profesjonalni w każdym calu. Zaskoczyła mnie przede wszystkim mentalność ludzi za granicą- uśmiechają się, są życzliwi, pomocni, nie narzekają (ale i nie mają tyle ku temu powodów, co my, Polacy…). Nic z tego nie jest na pokaz. Po prostu to część ich kultury, która wydaje się być w nią wpisana od wieków. Ucieszyło mnie, że studiowanie nie polega na uczeniu się na pamięć, podstawą jest zrozumienie i przemyślenie informacji, a nie ‘wkuwanie’ ich. Dlaczego zdecydowałam się podjąć studia w Huddersfield? Wydawało mi się, że to szansa, która może się już nie powtórzyć. Nie zmieniłam zdania do dziś. To naprawdę wielka szansa, którą chciałabym maksymalnie wykorzystać, lecz mam świadomość, że może się nie udać. Nawet jeśli coś by nie wypaliło, nie będę miała sobie do zarzucenia, że nie spróbowałam. Poza tym, bardzo zainteresował mnie kierunek studiów, kiedy przeczytałam o nim na stronie internetowej uczelni. Moja rada dla osób, które w przyszłości podejmą studia w Anglii - Nie bójcie się prosić o pomoc, na pewno nikt Wam jej nie odmówi. Podejmijcie wyzwanie, bo naprawdę warto…"
Agnieszka, BSc (HONS) Criminology and Politics, University of Huddersfield
———————————————————————————
"Ogólne wrażenie było pozytywne. Mimo, że wiele rzeczy wygląda zupełnie inaczej niż na studiach w Polsce, byłam na to przygotowana (także dzięki Swift-owi). Nauczyciele są mili i wyrozumiali, ale jeśli ktoś przez trzy miesiące przeciąga kupno książki, z którą pracuje grupa, to potrafią się zdenerwować. W grupie jest zazwyczaj do 20stu osób, dzięki temu nauczyciel ma więcej czasu by skupić się na każdym uczniu z osobna, wtedy nauka jest bardziej efektywna. Na uczelni w zasadzie wszyscy są uprzejmi. Jeśli pojawi się jakiś problem, ktoś zawsze pomoże, czasem jednak nie wiadomo jak trafić do właściwej osoby. Jeśli chodzi o utrzymanie się, tu są problemy. System kredytowy jest fatalnie rozwiązany. Sprawa kredytu i stypendium miała zostać rozwiązana w ciągu dwóch miesięcy, a minął cały semestr i większość ze studentów spędziło te pół roku martwiąc się, czy dostaną pieniądze. Poza tym, nie warto jechać tam bez zabezpieczenia finansowego. Każdy z mojej grupy musiał podjąć pracę, by poradzić sobie z wysokimi kosztami utrzymania. Praca na full-time i nauka jednocześnie jest bardzo męcząca. Niektórzy nawet opuszczali zajęcia, gdyż nie mieli czasu by się przygotowywać do testów. Warto jednak tu przyjechać, nie tylko ze względu na lepsze perspektywy na przyszłość, ale również dlatego, że w Anglii żyje się zupełnie inaczej, wolniej. Nawet przyjaciół zdobywa się szybciej i w zasadzie nie chce się już wracać do Polski."
Katarzyna, Extended Degree Accounting, University of Bedfordshire
———————————————————————————
"Pomimo bardzo dużej liczby studentów, Uniwersytet w Luton wcale nie ma tak dużego zaplecza jak uniwersytety w Polsce. Składa się z dwóch głównych budynków, w których odbywają się wszystkie zajęcia, znajduje się biblioteka oraz przeogromna sala komputerowa (z 200. stanowiskami do pracy). Dodatkowo w ramach uniwersytetu wchodzi Student Center, akademiki. Tak było jednak do momentu kiedy ja tam studiowałem. Z tego co wiem, to uniwersytet połączył się z drugim Uniwersytet of Bedfordshire, zatem jego zaplecze z pewnością w tej chwili jest większe. Atmosfera na uczelni jest bardzo dobra. Wszyscy są bardzo sympatyczni, życzliwi i wyrozumiali. Naprawdę jest tutaj nastawienie przede wszystkim do studenta. Z każdym prowadzącym można porozmawiać i liczyć na pomoc z jego strony.
Bardzo podoba mi się tutaj komunikacja ze studentami za pomocą specjalnej strony internetowej, tzw. blackboard. Po zapisaniu się na zajęcia (również za pomocą tej strony), każdy student ma indywidualne konto, na którym znajdują się zawsze wszystkie aktualne informacje propos zajęć na jakie się zapisał, terminów egzaminów i prac pisemnych, grafiku zajęć i wiele innych. Są tam wszystkie istotne informacje, o których student powinien wiedzieć. Świetna sprawa. W każdym semestrze student musi się zapisać na 4 moduły. W zależności od kierunku studiów ma do wyboru od 4 do 7 różnych modułów w ciągu semestru. Każdy moduł to godzina wykładu oraz godzina ćwiczeń tygodniowo. Zatem każdy student ma około 8 godzin tygodniowo. W porównaniu do warunków na polskich uczelniach wydaje się to naprawdę niewiele. System ten jednak mi osobiście przypadł do gustu. Osiem godzin tygodniowo nie oznacza przecież wcale, że tylko tyle czasu trzeba poświęcić na te zajęcia. Relacja jest tutaj bardzo prosta. Im więcej czasu poświęcimy na dany przedmiot, tym więcej się nauczymy i tym lepsze oceny uzyskamy z prac pisemnych i egzaminów. Poza tym zawsze można dodatkowo chodzić na zajęcia innych grup i oswajać się z językiem angielskim.
Na pierwszych zajęciach każdy student jest poinformowany o rekomendowanych podręcznikach i tematach prac, które trzeba napisać (dwa razy w semestrze). Wszystko jest tutaj podawane w tysiącach słów, zatem temat pracy może brzmieć: "The three keys to success in retailing are: location, location, location. Using two retailers of your choice, discuss the validity of the above statement, identifying the role that location has played in their success or their lack of success." (Robert Hadland, MAR18-3 Retail Marketing, p. 6). Praca na 2500 słów i nie należy zapominać o zaznaczaniu cytatów:-). Bardzo są tam wrażliwi na tym punkcie.
Wszystkie wykłady odbywają się za pomocą slajdów i rzutnika. Przed każdym wykładem na blackboard prowadzący umieszcza slajdy, które można sobie wydrukować i które będą omawiane na najbliższych zajęciach. Bardzo ułatwia to sprawę, bowiem większość istotnych rzeczy jest podawana na tych slajdach, więc nie trzeba wszystkiego szukać w ksiązkach. Wydruk jednej strony (z trzema bądź sześcioma slajdami) to wydatek około 5 pensów. Slajdów na jeden wykład nie przypada więcej niż 30.
Bardzo fajne na uniwersytecie jest to, że biblioteka jest tam czynna w dni robocze do godziny 22:00, a sala komputerowa do 2:00 (w nocy!!!). Student nie jest przez to ograniczony czasowo i prawie w każdej chwili może przyjść na uczelnię i zająć się surfowaniem po Internecie, bądź czytaniem książek.
Ogólnie studia na Uniwersytecie w Luton wspominam bardzo dobrze i jeżeli miałbym dzisiaj podjąć taką decyzję, to zdecydowałbym się od razu. Na pewno warto wyjechać przynajmniej na Summer School i samemu ocenić, czy warto jest się tam zatrzymać na dłużej. Nic w ten sposób się nie traci, a na pewno można wiele zyskać. Odpowiednio przygotowanym bardzo łatwo jest się zaadoptować do nowych, brytyjskich realiów. I aż żal będzie wyjeżdżać. "
Łukasz, BA (HONS) Business Administration, University of Bedfordshire
———————————————————————————
"Uczelnia spełnia większość oczekiwań studentów. Po połączeniu z De Montfort University Bedford znacznie zyskała na prestiżu.
Uczelnie są zupełnie inne niż w Polsce i inne są oczekiwania nauczycieli. Znacznie większa uwagę przykłada się do ćwiczeń praktycznych. Jest bardzo mało teorii. Konfrontacja z Anglia to całkiem inny świat. Jeżeli się ktoś decyduje na wyjazd to powinien/powinna być tego pewien na sto procent. Na pewno jest tez to poświęcenie czegoś za coś. Są bardzo dobre strony tego i rewelacyjne szanse na przyszłość jednakże taki wyjazd to wielka życiowa decyzja którą podejmuje się tylko raz i nie ma za bardzo odwrotu. Jednak z całą pewnością trzeba powiedzieć jedno liczba plusów całego wyjazdu na pewno przewyższa listę minusów kilkakrotnie.
Ciężko pomyśleć o radach dla wyjeżdżających, bo każdy może sobie obrać tutaj własną drogę. Na pewno cierpliwość i potrzeba zaaklimatyzowania są bardzo ważne. Jest to swego rodzaju skok na głęboką wodę wiec wymaga odwagi, a za razem i rozwagi.
Michał, BA (HONS) Journalism Studies and Public Relations, University of Bedfordshire
———————————————————————————
Popularność : 4%




















